Tato, proszę
Daj mi pieniążek
Bym mógł kupić sobie bułkę
Z masłem, aby zjeść ją potem
Nie mogę tego uczynić, synu
Albowiem będąc przez
Masonerię żydowską
Pracy pozbawion
Utraciłem możność
Na chleb zarabiania
A zatem Żydzi to winni są
Naszego ubóstwa?
Prawdę rzekłeś, synu
Lecz poza domem tym
Tego nie rozgłaszaj
Kiedy ja głodny, ojcze
A syn sąsiadów
Po czterokroć na dzień jada!
Nie pożądaj rzeczy bliźniego, synu
Lecz zwróć oczy swe
Na pejsy jego i nos garbaty
By poznać prawdy świadectwo
Zaprawdę i sąsiad nasz jest
Potomkiem Abrahama?
I on, i inni sąsiedzi nasi
Bo czyż może on być kim innym
Kierowcą rządowym będąc?
A zatem i władza nasza
W prostej linii
Z ludu Izraela pochodzi?
Prawdę rzekłeś, synu
Lecz poza domem tym
Tego nie rozgłaszaj
Albowiem służby specjalne
Przez Żydów opanowane
Za prawdy owej głoszenie
Mścić się mogą
Gdzież zatem pociechy, ojcze mój, szukać
Skoro kraj cały
Związki z Żydostwem posiada?
Tylko w modlitwie, chłopcze
Znajdziesz ukojenie
Jakże to? Modlić się do Jezusa
Króla żydowskiego, tata?
Sza, Izaak!